sobota, 28 lutego 2015

sweete one

W czwartek pojechałam nad morze do Darłowa, mamy tam swój domek więc przyjeżdżamy kiedy chcemy. Jechaliśmy 3godz i przejeżdżaliśmy z tego co pamiętam przez Pomorze i Szczecin (obok Szczecina). Ja ogólnie byłam tu pierwszy raz i bardzo mi się podobało.  Bardzo lubię wystrój salonu połączonego z kuchnią.  Szafki w kuchni są jasne drewniane, a ściany niebieskie.  Tak samo niebieska jest kanapa, druga ściana brązowawa, a krzesła białe.  Ja tam uwielbiam wystrój.  Po drugiej stronie domku mamy aquapark :), a kilkanaście ( tak na oko) km dalej jest inny na którym niestety nie byliśmy bo w zimę nie ma fajnych zjeżdżalni.  Niestety jak to nad morzem mega wiało,  ale udało się coś zrobić.  Aparat dopiero zaczynam obsługiwać, więc zdjęcia na razie jakieś świetne nie są,  ale i tak mi się podobają. Lubie w tym aparacie to że ma o wieeele żywsze kolory niż w poprzednim, ma też manuala, którego tak swoją drogą nie ogarniam. Przez ten wyjazd o minęły mnie w sobotę konie :( Wracaliśmy w niedziele) .Ale nie ma tego złego, dzisiaj  pojechałam  na konie i bedei tam codziennie piątku od 9-17. W końcu umiem w miarę założyć o głowie.  W poniedziałek pojechałam w teren, było super , niestety nie galopowaliśmy, tylko kłus. W czwartek miał być galopik w terenie,  ale była akcja ratowania kota. Pies go pogryzł i miał cały zaropiały brzuch i łapę.  Pani Marta musiała z nim iść do weterynarza ( przez to terenu nie było), ale powiedzmy że z nim wszystko ok. W piątek byłam w terenie na Wiaterku, było totalnie ekstra, 4 razy galopowaliśmy. W lesie były sarny :), ja nie stety ich nie widziałam.  Jak już stepowaliśmy to non stop jakieś ptaszyska krakały i koń się spłoszył. Tak nagle ruszył takim szybkim galopem że od razu spadłam.  No dobra ale do rzeczy nie przyszłam tutaj smęcić (bo jak na mnie to notka długa), tylko pokazać wam jakieś nowe foty. Dzisiejsze są z takiego mega uroczego domku. Nie wiem dlaczego ale od razu jak go zobaczyłam musiałam tam iść, poszłam nawet tego samego dnia.  Jest to taki szaro biały, mały domek z napisem (chyba) ,,do sklepu,, czy coś w tym stylu.  Na wyjazd wzięłam ze sobą Zoe, raczej to was nie dziwi. Mała raczej będzie na tym blogu małą gwiazdą, uwielbiam ją i chyba trochę faworyzuje. Ale nie poradzę nic na to że jest takim słodkim cukieraskiem :), a zdjęcia robi mi się z nią raczej najlepiej. Ostatnio próbuje robić jakieś zdjęcia z Laurą, daaawno jej tu nie było, a zasługuje na trochę uwagi. Od listopada jej nigdzie nie brałam tylko stoi na stojaku, a jednak jest tą pierwszą lalką i jedyną pullip. Ale jak dodam jakieś zdjęcia z nią to się nie przeraźcie bo w ogóle nie umiem z ją współpracować.  I jeszcze jedno macie jakieś postanowienia noworoczne (tak wiem trochę późno z tym wyskoczyłam)?, bo ja tak. Mam zamiar:
● pojechać na jakiś meet
● zzobitsować Miyo
● rewignąć Laure
● nauczyć się szyć 
● nauczyć się obsługiwać aparat
● nauczyć się rysować
● obejrzeć całe Kuroshitsuji

 Jak by ktoś z was wiedział gdzie jest meet (najlepiej w Poznaniu,  ale nie musi) to powiecie?  Please ^_^




















A tu macie zdjęcie takiego cudnego kuca z zoo.




poniedziałek, 16 lutego 2015

Stary Rynek

Do szkoły dopiero za 2 tygodnia. W piątek byliśmy z klasą na ,, Pingwiny z Madagaskaru,, było super.  Już od dawna chciałam się wybrać na ten film , a teraz w końcu nadała się okazja. Jeszcze nie dawno w Bydgoszczy było pełno śniegu można powiedzieć że codziennie chodziłam z    Metal na sanki, wybrałam się nawet raz na zdjęcia, ale klapa. A akurat teraz kiedy ferie się zaczęły musiał stopnieć, nie dawno było 8ºC .
Dość nie dawno  zaczęłam oglądać
,,Rozen Maiden,, pochłonełam cały sezon w 2dni , i strasznie mi się podobało, nie długo musze zacząć oglądać Traumend. W niedziele byłam też w Toruniu, ale o tym za chwilę.
Dzisiejsze zdjęcia są na Starym Rynku, mam ich tylko kilka bo strasznie wiało i Zoe nie mogła usiedzieć, a o staniu już nie gadam.





















W Toruńu było no... fajnie. Wzięłam ze sobą Zoe, ale że wcześniej wyciągnęli nas na obiad to byliśmy dopiero o 17. Chciałam porobić małej zdjęcia ale były za ciemne, a ja flesza nie umiem używać.  No dobra ale nie przyszłam z niczym mam 1 słaby bokeh
i... i właściwie to tyle.

No i jeszcze moja lampa w salonie, tak tak wiem że piękne.


Ogólnie to, wczoraj pojechałam z matką do Media Expert, a po co? po aparat. Już od dawna chciałam se kupić coś nowego, a teraz w końcu uzbierałam kase. Zakupiłam Sony DSC h300, jest super tylko jedno mnie trochę wkuża (dobrze napisałam?) jest na baterie, ale tak to super. Nie długo musze gdzieś się z nim wybrać.

wtorek, 27 stycznia 2015

Everything At Once

Hej! 
Wiem że ostatni post był bardzo nie dawno, ale jestem chora. Leże se w łóżku,  i popijam ciepłą herbatkę. W poniedziałek musiałam iść na polski,  we wtorek już na szczęście nie, tak samo jak dzisiaj. Leżałam bezczynnie i się nudziłam, do czasu... Wziełam Miyo i ją przebrałam w spódniczkę i koszule Laury.  Poszłam do trolla pokoju i zaczęłam  robić jej zdjęcia. Czasami są jakieś plusy z tego trolla, ma cudowne różowe ściany i ładne drewniane biurko. Tak wiem że bardzo mało napisałam, ale poprostu nie mam siły. Mam nadzieje że zdjęcia wam się spodobają:)
Polecam włączyć. 




A tutaj widać sklejoną łapkę














poniedziałek, 26 stycznia 2015

She`s so cute

Cześć! 

Jak tam u was?  Czytałam ostatnio że wiele z was ma już ferie.  Ja też bym tak chciała,  niestety my mamy dopiero ferie w połowie lutego, to jeszcze tak długo... Ja już w miarę wiem co będę robić.  Pierwszego tygodnie będę w domu, a drugiego będę całymi dniami w stajni. Ktoś z was jeździ na koniach?  Jak tak to od ilu?  Galopujecie już? Bo ja trochę...

Nie długo (by najmniej mam taką nadzieję) będę też Laurze kupować nowego wiga . Mam też zamiar spróbować zrobić jej custum ( jak kolwiek się to pisze). Gdzieś tam słyszałam że zmywa się zmywaczem,  a kolor robi na nowo pastelami, ale nie wiem czy to prawda więc proszę gdyby ktoś mógł powiedzieć, ale co do tego nie jestem pena. Zamierza doprowadzić ją do wymarzonego stanu,  bo teraz jakoś nie mogę się do niej przekonać. Mam nadzieje że w końcu będzie tą wymarzoną lalką.

Przejćmy może do zdjęć.  Na dzisiejszych zdjęcia pojawi się nasza kochana Miyo.  W końcu się odważyłam gdzieś z nią wyjść.  Bo jak pewnie wiecie ma, a właściwie to nie ma ręki.  Musze jej szybko obitsu zamówić.  A tak  do rzeczy.  Poszłam z nią na Chemika. Akurat wybrałam genialny dzień, kiedy jest giełda. U mnie zawsze w niedziele jest giełda,  ludzi do wiwatu. Wyszłam w miarę wcześnie więc nie było aż takiego tłoku.  Raz słyszałam tekst ,, ale barbie,,. Ej no sory, barbie myślę że jest duża różnica.  Kiedy robiłam zdjęcia jedna pani patrzyła się przez ok. 10min, może też jest lekarzem...XD.
Chyba już wystarczająco  dużo posmęciłam, a więc zapraszam do zdjęć.


















Sama stoi!


















Tak wiem że słabej jakości, ale musiałam dodać






 I bonusik. Kiedy jeszcze była choinka próbowałam robić bokeh, oto jedna z moich prób